RSS
 

Modernizacja i speudo-modernicazcja

13 mar

Dzisiaj wylezie ze mnie antyklerykał. Taki paskudny, wulgarny, ateistyczny do szpiku kości, ziejący sceptycyzmem wobec tego fenomenu, zwanego religią i krytycyzmem wobec instytucji kościelnych. Szkoda, że wierzący nie rozumieją, że mogę uważać religię za czczy wymysł (delikatnie mówiąc) a jednocześnie nie pogardzać osobami wierzącymi. Ba, wielu wierzących lubię i szanuję, nie wpierniczając się do ich ogródka. Ale mniejsza.

Ateusz wyłazi ze mnie dlatego, że dzisiaj otrzymałam pozytywny sygnał-potępienie dla pedofilii w Kościele. Co to ma wspólnego z innymi religiami, modernizacją i niechęcią?

Proste. Kościół zamiast zmienić siebie jako instytucję (co jest normalne w sytuacji wykazanych nieprawidłowości) podkreśla usilnie indywidualne winy. A winnych będzie więcej, jeśli nie rozwiążemy problemów systemowych, przyczyn problemu! Skala jest taka, że bez kompleksowych rozwiązań się nie obejdzie, a przypadki pedofilii (ukrywane!) nie są jednostkowe.

I to będzie prawdziwe wejście w wiek XXI, prawdziwa modernizacja, a nie bawienie się w spowiedź przez internet. To samo dotyczy islamu, który importuje technologie, ale to nie znaczy, że się modernizuje.

Habibi, dlaczego muszę się Tobą dzielić z wiarą i muzyką?

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Teologia polityczna Al-Farabiego

13 lut

Wprowadzenie

W obliczu wydarzeń związanych z szeroko pojętym islamizmem na nowo zainteresowano się takimi intelektualnymi potworkami, jak teoria zderzenia cywilizacji czy wręcz ideami czysto rasistowskimi (że wspomnę o „samolikwidacji Niemiec”). Niektórzy domorośli pseudointelektualiści, przekonani o tym, że „przeniknęli” islam i jego naturę, uważają najwyraźniej, że nawet bez znajomości Koranu i hadisów (nie wspominając o historii) są wstanie jedynie za pomocą Księgi wyjaśnić to, co się obecnie dzieje. Historia XXI wyjaśniana za pomocą interpretacji Objawień z wieku VII! Jakby nie istniały żadne inne czynniki wyjaśniające. Nie da się wyjaśnić wszystkich obserwowanych wydarzeń samymi ajatami (wersetami) koranicznymi czy samymi koncepcjami filozoficznymi. Oczywiście Koran jest ważny i nie wolno jego treści pomijać w rozważaniach na temat tego, co się dzieje na Bliskim Wschodzie. Jeśli jednak już to robić, to tylko biorąc pod uwagę, że zrozumienie zawartości Księgi wymaga lat studiów a nie zbierania plotek rozsianych w sieci. Tym niemniej, Jaśminowa Rewolucja była sprzeciwem wobec biedy, braku perspektyw i dyktatury a islam ma tu znaczenie o tyle, że reżimy np. w Egipcie tępiły organizacje muzułmańskie czy islamistyczne (Bracia Muzułmanie) i prześladowały ich członków. Tępiły jednak nie dlatego, że były muzułmańskie tylko dlatego, że stanowiły konkurencję ideologiczną i polityczną. Ludzie na placu Tahrir nie tyle bronili swojej wiary co prawa do swobodnego jej praktykowania, wolności w wyborze władz oraz (i to przede wszystkim) godnego życia.
Mimo wszystko jednak nie wolno pominąć wpływu ogromnego dziedzictwa intelektualnego(w tym muzułmańskiego) na myślenie ludzi współczesnych . To tak, jakby chcieć zrozumieć współczesny neoliberalizm, nie rozpoczynając rozważań od dzieł Johna Locke’a. W tym sensie pożyteczna jest analiza koncepcji dawnych teologów i prawników muzułmańskich-oni dawali podwaliny pod funkcjonujące współcześnie koncepcje polityki. Podobnie nie da się zrozumieć współczesnego islamu bez znajomości historii. Nie da się go też zrozumieć bez znajomości
klasycznych koncepcji władzy, społeczeństwa, miejsca religii itp. Zbyt często o tym zapominamy i błędnie odczytujemy wypowiedzi muzułmanów i odbieramy je jako agresywne, choć tak naprawdę wcale takowe nie są. Po prostu nie znamy kontekstów i sensów, do których muzułmanie się odwołują1. Oczywiście praca ta jest zbyt mało obszerna, by omówić wszystkich klasycznych myślicieli arabskich i/lub muzułmańskich i to nawet, gdybyśmy ograniczyli się do najważniejszych i tylko w zakresie teologii albo, powiedzmy, nauk politycznych. Bogactwa intelektualne tego kręgu kulturowego są zbyt wielkie, by dokonać tego na kartach jednej pracy. Dlatego ograniczę swoje rozważania do jednego tylko filozofa, i postaram się przedstawić na dalszych stronach teologię polityczną Al.-Farabiego, wychodzącego od muzułmańskiej zasady jedności wiary, etyki społeczeństwa i polityki i łączącego islam z grecką filozofią polityczną.
Al-Farabi-synteza greckiej filozofii z naukami islamu

Myślicielem, który jako pierwszy postawił i rozważał fundamentalny problem polityczny, jest Al-Farabi. Pominął lub zminimalizował rolę nauk religijnych w tym względzie, zastępując je nauką polityki, w której pozostawał wiernym uczniem Platona. Ludzka społeczność jest jedna i jedyna, chociaż obecnie jest rozbita; prawdziwe i idealne państwo (madīnat al-fādila) jest jedno, wspólne i sprawiedliwe; takim państwem miała być „umma” islamska (http://ptta.pl/pef/pdf/k/koran.pdf).

Al.-Farabi, zwany Drugim Nauczycielem Islamu, znany jest w historii filozofii przede wszystkim jako autor adaptacji arystotelesowskiej logiki do religii muzułmańskiej i próby syntezy systemów filozoficznych Arystotelesa i Platona. Bardzo wiele czerpał z greckiej filozofii politycznej (np. z „Państwa” Platona) ale nadał jej swoisty, muzułmański charakter, łącząc idee państwa filozofów z wizją kalifatu roztaczaną przez muzułmańskich uczonych.

Filozofia polityczna islamu, jest tak jak cała filozofia arabska, pewnego rodzaju połączeniem wielu części. U jej podstaw znajdują się elementy greckiej filozofii politycznej (głównie Platona z Państwa i Praw,mniej Arystotelesa, tu: z Etyki Nikomachejskiej ) z teorią kalifatu prawników muzułmańskich, którzy opierali się na prawie religijnym islamu. (Katarzyna Wasilewska – Zembrzuska „Teoria państwa doskonałego Al- Farabiego i jej greckie źródła”)
.
W klasycznym islamie wszystkie ziemskie poczynania człowieka (a więc idee polityczne czy stosunki społeczne) są regulowane za pomocą prawa religijnego szari’i powstałego w oparciu o Koran (świętą księgę islamu) oraz Sunnę (tzw. Tradycję, czyli zbiór relacji o zachowaniach bądź wypowiedziach proroka Mahometa), wynikają więc z woli Allaha- transcendentalnego, jedynego Boga. Polityka będzie więc po prostu realizacją Bożego planu na Ziemi. Dlatego Koran ma tak kontrowersyjny wpływ na jej kształt.

Kontrowersyjny jest wpływ Koranu na politykę jako naukę o wspólnocie społecznej. Islam, tak jak jest przedstawiany w Koranie i pojmowany przez większość muzułmanów, jest nie tylko koncepcją religijną, lecz również jedyną i prawdziwą rzeczywistością społeczną. Jest to społeczność wierzących, którzy są poddani Bogu, nie uznając żadnego autorytetu świeckiego. Wypływa stąd społecznie niebezpieczny charakter imamatu czy semisakralnego charakteru przywództwa w społeczeństwie. Nie jest to zawarte w Koranie bezpośrednio, ale zostało wywnioskowane ze szczególnego charakteru misji proroka Mahometa i wydarzeń, które nastąpiły po jego śmierci ab intestato. Wobec wydarzeń, które doprowadziły do powstania kalifatu powszechnego (Abū Bakr,‘Umar,‘Tuman i ‘Alī) i późniejszych kalifatów, myśliciele islamscy mieli do dyspozycji Państwo Platona; tym dziełem zastąpili Politykę Arystotelesa, gdyż ta nie została przełożona na arab. Problemy pojawiły się zwł. u myślicieli falsafy2 i są aktualne do dziś (http://ptta.pl/pef/pdf/k/koran.pdf).

Zasady społeczne nie mają więc pochodzenia społeczno-historycznego czy też szerzej ludzkiego. Wręcz przeciwnie, wszystko to zostało zaprojektowane przez Miłosiernego (czyli Allaha) i przekazane wspólnocie muzułmańskiej (Ummie) za pośrednictwem proroka Mahometa. To znaczy, że władza ma boską legitymizację i jej prawomocność jest uzależniona od kompetencji religijnych i pobożności. Jedynym powodem sprzeciwienia się władzy państwowej jest niedostateczna pobożność osób ją sprawujących. Podobnie jest w przypadku sprzeciwiania się władzy mężowskiej. Prawda więc też jest prawdą objawioną i transcendentalną, i nią właśnie powinien kierować się przywódca polityczny. Dlatego funkcją państwa i społeczeństwa uczynił Al.-Farabi zapewnienie szczęścia wspólnocie i to tak doczesnego, jak i (a raczej: przede wszystkim) wiecznego.

Państwo doskonałe

Al-Farabi podkreślał, że „szczęścia” osiągane przez obywateli różnią się jakościowo i ilościowo, a ich różnorodność związana jest ze stopniem doskonałości i stanowiskiem zajmowanym w państwie. Jednak obrazem prawdziwego szczęścia jest dusza oddzielona od materii, bezcielesna. Kiedy więc, w państwie przeminie czas życia jakiejś grupy obywateli, kiedy ich dusze wyzwolą się z ciał i osiągną szczęście, to na ziemi ich miejsce zajmują inniludzie, którzy wykonują te same czynności. A 2 kiedy ich życie również dobiegnie końca i ich dusze zostaną wybawione z ciał, wtedy połączą się ich dusze z duszami poprzedników, należących do tej samej grupy. A kiedy złączają się ze sobą kolejne grupy poprzez pokolenia, wtedy powiększa się szczęście odczuwane przez tych ludzi, z powodu spotkania z tymi, co odeszli i z następcami. I jak twierdzi Al-Farabi: „każdy z nich pojmuje bowiem swoją istotę i pojmuje istotę podobną do swojej wiele razy”. To wspólne pojmowanie i odczuwanie szczęścia będzie zwiększało się w przeszłości i będzie trwało bezustannie, w każdej z grup. Takie jest ostateczne szczęście rzeczywiste, które jest celem intelektu czynnego (Katarzyna Wasilewska –Zembrzuska „Teoria państwa doskonałego Al-Farabiego i jej greckie źródła”).

To zaczerpnął Al.-Farabi z nauk islamu (Katarzyna Wasilewska – Zembrzuska „Teoria państwa doskonałego Al- Farabiego i jej greckie źródła”). Filozof bardzo podkreślał też obecne w islamie utożsamienie religijności czy pobożności z wiedzą i jej poszukiwaniem, a wiedza przecież była tym, co u Platona predestynowało filozofów do sprawowania władzy w państwie doskonałym.

Warto zauważyć, że islam zawsze podkreślał konieczność zdobywania i przekazywania wiedzy jako takiej – bynajmniej nie tylko wiedzy o charakterze religijnym. Jak wiadomo, w kulturze islamu funkcjonuj ą i funkcjonowały liczne wypowiedzi proroka islamu (hadisy)3, gloryfikujące wiedzę i naukę, takie jak chociażby: „Wiedzy szukaj choćby w Chinach; Atrament uczonych mężów jest cenniejszy od krwi męczenników; Zdobywanie wiedzy jest obowiązkiem każdego muzułmanina; Wyższość uczonego nad człowiekiem pobożnym jest wyższością księżyca w pełni nad gwiazdami; Zawsze i wszędzie szukaj ludzi uczonych, uczących się, słuchających i kochających wiedzę. Zginiesz, jeśli nie będziesz piątym wśród tych czterech ludzi” – i wiele podobnych4. Zdobywanie wiedzy traktowanie jest w islamie jako sensu stricte obowiązek religijny (Tomasz Stefaniuk „Filozofia islamska – kreacjonizmczy emanacjonizm?).

Tymczasem od Greków zdaje się Al.-Farabi brać koncepcje merytokratyczne oraz teorie samorozwoju człowieka w społeczeństwie, a co za tym idzie funkcjonalizm i podział na warstwy społeczne. Podobnie jak Platon, Al.-Farabi widzi, że państwo nie tylko zaspokaja potrzeby ludzi i jest im niezbędne, ale przede wszystkim nie jest obojętne etycznie i kształtuje człowieka. Dobre państw, zgodne z rozumnym wzorem, ma pozytywny wpływ na obywateli a złe-negatywny. Ponieważ wedle Al.-Farabiego można stosować logikę do badania Boga więc państw doskonałe będzie ukształtowane doskonale zgodnie z Jego wolą. Tylko takie zapewni sprawne funkcjonowanie całości i szczęście tak doczesne, jak wieczne.

Al-Farabi nie interesował się sztuką rządzenia dla jej zastosowania praktycznego, nie był krytykiem i nie chciał być reformatorem współczesnego mu systemu rządzenia. Podstawą jego pracy był ideał moralny –dobro człowieka oraz jego szczęście w życiu ziemskim i co najważniejsze w życiu wiecznym. Ważny był dla niego cel ostateczny, jak stworzyć doskonałą społeczność ludzką i jak stworzyć właściwe warunki dla osiągnięcia szczęścia. Był, postępując za Platonem, przekonany, że władca-filozof może zapewnić realizowanie i osiągnięcie tego zamierzenia, w społeczności doskonałej (Katarzyna Wasilewska – Zembrzuskan „Teoria państwa doskonałego Al-Farabiego i jej greckie źródła”)
.
Więcej-możemy wykorzystać prawa rozumu do poznania zasad funkcjonowania państwa doskonałego i wprowadzania ich w życie. Przewodzić w nim ma zaś ten, kto ma ku temu największe kompetencje. Jeśli Naczelnik państwa ich nie posiada to albo dzieli się władzą z innymi albo nawet może zostać jej pozbawiony.
Sens istnienia Państwa Doskonałego. Naczelnik państwa.

Sedno filozofii politycznej Al-Farabi stanowi pojecie szczęścia (sa’— adah), przejęte z filozofii gr. Zdobycie szczęścia jest celem człowieka, aby ten cel osiągnąć, trzeba nauczyć sie cnót, które Al. Farabi utożsamia z wiedza. Wiedza, będąc podstawa do uzyskania szczęścia po śmierci, stanowi także pomost miedzy dwoma światami. Dopiero po wyzwoleniu się z warunków materialnych można uzyskać szczęście pełne. Społeczność doskonała przedstawia Al-Farabi jako taka, gdzie ludzie współpracują w dążeniu do szczęścia. (Al-Farabi, Lech Szyndler, Reet Otsason)

Tutaj więc widać, jak koncepcja prawdy teologicznej łączy się z wizją szukania prawdy w człowieku i dla człowieka. U Al.-Farabiego wzięta z Platona drabina społeczna staje się drabiną, po której szczeblach zbliżamy się do zrozumienia Boga i jego objawień. Dlatego też, jak pisał Edward Szymański (Religie wczoraj i dziś, wyd. Iskry W-a 1971, s 477) „Ludzie ustanawiający prawa muzułmańskie nie widzieli żadnej różnicy między terminami czysto prawnymi i czysto religijnymi”. Fiqh, czyli wiedza prawnicza, opiera się na Koranie, Sunnie i na tym, co wypracowali na ich podstawie uczeni. Tak więc Szariat, czyli prawo muzułmańskie stało się tożsame z islamem i odwrotnie. Różnice między poznaniem teologicznym a naukowym (filozoficznym, za pomocą logiki) są u Al.-Farabiego nieobecne. Jednakże prawda (która jest u Al.-Farabiego jedna) może już tkwić w samym człowieku bądź też można nabyć ją podążając śladami mędrców. Podobnie jak u Platona wiedza jest kryterium, wedle którego dzieli się ludzi na warstwy społeczne. Tylko bowiem państwo doskonałe, a więc zarządzane przez idealnego naczelnika, zapewni obywatelom rozwój, dobrobyt, mądrość i szczęście.
Al-Farabi określa cztery warunki, które powinien spełniać naczelnik. Pierwszym jest umiejętność wskazania czynów, które mogą być mu pomocne w osiągnięciu szczęścia – ponieważ jego dusza jest doskonała i połączona z intelektem czynnym. Osiągnął też najwyższy stopień człowieczeństwa, dlatego staje na najwyższy stopniu szczęścia. Drugim warunkiem jest posiadanie daru wymowy, dzięki któremu może przekazać swoją wiedzę. Warunkiem trzecim jest zdolność doskonałego prowadzenia do szczęścia oraz wskazywania czynów pomagających je osiągnąć. Czwartym jest doskonała wytrwałość ciała, aby mógł dokonywać wszystkich tych czynów Katarzyna Wasilewska –Zembrzuska „Teoria państwa doskonałego Al- Farabiego i jej greckie źródła”).
Gdzie indziej zaś znajdujemy wyjaśnienie wielu ról spełnianych przez naczelnika. Oto, jaki jest opis kalifa
Kalif jako zwierzchnik wspólnoty by¸ przede wszystkim administratorem, odpowiedzialnym za organizację życia społecznego, implementację prawa religijnego, czyli szari’atu, i wreszcie za propagowanie oraz obronę wiary islamu (Piotr Kłodkowski „Polityczna misja islamu”).
Oczywiście Naczelnikowi, który oprócz spełnienia 4 ww. warunków posiada jeszcze 12 (wymienionych za Katarzyna Wasilewska – Zembrzuska „Teoria państwa doskonałego Al. Farabiego i jej greckie źródła”) cech wrodzonych (doskonałość organów władzy, zdolność rozumienia, pamięć, przenikliwość rozumu, zdolności krasomówcze, umiłowanie nauki, umiar w jedzeniu i piciu, umiłowanie prawdy, wielkoduszność, pogarda dla dóbr świata ziemskiego, umiłowanie sprawiedliwości oraz stanowczość i odwaga w podejmowaniu decyzji) podlegają wszyscy pozostali obywatele państwa doskonałego, z których każdy osiąga zależny od stopnia w hierarchii stopień cnoty i doskonałości. Jednakże
Człowiek jest członkiem określonego społeczeństwa, w którym wszyscy sa równi w swoich prawach i w swoim statusie społecznym. Przekłada się to na relacje i życie społeczne. Nie należy oceniać innych według jego rasy, pochodzenia, czy nawet zawodu jaki wykonuje. Podobnie nie można gwarantować sobie pewnych przywilejów pod pretekstem wyjątkowości swojej rasy i pochodzenia. Jednostka nie jest szanowana w społeczeństwie islamskim tylko dlatego, e dysponuje ogromnym bogactwem, ale szanuje sie ja wyłącznie z powodu jej zalet moralnych i jej pobożności (Rafał Ahmed Berger „Filozofia społeczeństwa islamskiego”).

Inne warstwy społeczne. Zarzuty Poppera.

Najniżej są ci, którzy tylko służą i nikt im nie podlega, najwyżej zaś stoi Naczelnik, który nie podlega nikomu. Podczas gdy kasty niższe porównywane są mniej istotnych narządów wewnętrznych organizmu, Naczelnik w systemie Al-Farabiego porównywany jest do zarządzającego wszystkim serca, bez którego wszystkie inne części ciała nie mogą prawidłowo funkcjonować. Choć w tej metaforze to serce służy innym, w Państwie Doskonałym inne kasty zdają się służyć Naczelnikowi w zamian za bezpieczeństwo. On sam łączy w sobie władzę religijną i świecką. Sam podział z resztą sprzeczny jest z muzułmańską zasadą jedności religii, prawa, państwa i społeczeństwa. Zasada ta określa charakter teorii politycznych w islamie, w którym więc nie da się całkowicie oddzielić teologii od polityki, tą ostatnią zaś można praktycznie utożsamić z etyką społeczną. , bowiem w islamie celem polityki jest realizacja boskiego planu i zbawienie. Al.-Farabi dodałby na pewno, że celem polityki jest samorozwój i zbawienie obywateli w Państwie.

Człowiek, według Al-Farabiego, może osiągnąć najwyższe dobro i ostateczną doskonałość tylko dzięki państwu. Społeczność, która jest mniej doskonała, nie prowadzi do takiego celu (Katarzyna Wasilewska – Zembrzuska „Teoria państwa doskonałego Al-Farabiego i jej greckie źródła”).

Wypada teraz pochylić się nad tym króciutkim dodatkiem do wspomnianej koranicznej zasady. Implikuje ona, że zbawienie realizuje się już w życiu doczesnym. Może więc być i państwo doskonałe o stałym, niezmienionym wzorze, które to państwo gwarantuje poznanie i rozwój cnót. I tutaj ważna uwaga: Takie samo podejście do niezmiennego, „doskonałego” wzoru państwa miał Platon, a z niego przecież Al.-Farabi czerpał. Naraża się więc na takie same zarzuty, jakie miał Popper wobec Platona w pierwszym tomie dzieła „Społeczeństwo otwarte i jego wrogowie”. A to, co Popper krytykuje, to stabilność a więc i nieodporność, nieelastyczność systemu, co jest prostą drogą do kostnienia i dyktatury. Krótko mówiąc: Popper, a z nim ja, nie wierzy w raj na ziemi i prosto pokazuje, że takiego raju zbudować się nie da. Teoria kalifatu, którą Al.-Farabi połączył z grecką filozofią polityczną, upada właśnie dlatego, że jest statyczna w dynamicznej rzeczywistości, co dyskredytuje koncepcję prawdy teologicznej. I dyskredytuje czerpiącą z niej teologię polityczną Al.- Farabiego. Istnienie państwa doskonałego (oczywiście w sensie idealnego wzorca pochodzącego od Boga) zakłada, że państwo to nie ma być elastyczne. Przeciwnie, ma być odporne na signum temporis pod groźbą odstępstwa od wiary i upadku. Jest w samej swojej zasadzie nieelastyczne i niezależne od miejsca i czasu. Konsekwencją tego podejścia jest daleko posunięta nietolerancja wobec wszelkiej innowacji. A to, jak dowodzi Popper, prowadzi tylko do petryfikacji i upadku. Upadku tak państwa Platona w Syrakuzach jak i państwa idealnego Al.-Farabiego. Tutaj więc teologia, będąca podstawą myśli politycznej tego ostatniego filozofa tak naprawdę dokonuje destrukcji myśli politycznej, opartej właśnie na elastyczności i obserwacji czynników zewnętrznych, których cechą jest zmienność. Polityka bowiem to jest współcześnie droga do osiągania korzyści w zmieniających się warunkach. Tymczasem teologia, którą Al.-Farabi uczynił bazą dla swych dociekań, w ogóle ich nie rozważa, zawieszając zasady religijne, etyczne i polityczne w próżni.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Muzułmanki oczami „Wysokich obcasów”,

04 lut

Jak WO „robi” sobie muzułmanki?

Kiedy poszukuje się informacji o islamie natrafia się na trzy podstawowe rodzaje materiałów: Szkalujące, chwalące i dane organizacji pozarządowych. Pierwsze będą wyjaśniać, dlaczego islam jest zły. Będą epatowały historiami kobiet bitych, represjonowanych, gwałconych i okaleczanych. Będą wychwalać dzielne afgańskie kobiety, będą podkreślać istnienie niesprawiedliwego z europejskiego punktu widzenia prawa, na przykład prawa ustanawianego przez Talibów, którzy kiedyś byli potrzebni broniącym wolności i demokracji Amerykanom, tak nawiasem mówiąc. Teksty pierwszego rodzaju dobrze się czyta, są drapieżne, są brutalne, mają etykietkę niepoprawnych i urok autentyczności. Modne na Zachodzie muzułmańskie „gwiazdy” zarabiają na tych opowieściach krocie. Maltretowana chrześcijanka wzbudza współczucie, ale na pewno nie będzie tak celebrowana. Tego typu materiały znajdziemy na stronach w rodzaju euroislam.pl. Reprezentują najczęściej konserwatywną krytykę islamu. Tymczasem teksty drugiego typu są równie mało wartościowe. Można dowiedzieć się z nich jak liberałowie interpretują Koran ale na pewno nie można co o obecnych praktykach myślą same zainteresowane, o ile nie są zachwycone muzułmańskim życiem. Pozwolę sobie na uszczypliwą uwagę, że niektórym religia muzułmańska najwyraźniej dała z góry rygor obyczajowy, dający złudzenie posiadania kręgosłupa moralnego i wyrobionych samodzielnie zasad. W tych tekstach znajdziemy islam taki, jakim chcieliby go nam sprzedać imamowie. Znajdziemy je na stronach organizacji muzułmańskich czy portalach poświęconych islamowi. Trzeci rodzaj tekstu jest podobny do pierwszego, ale opiera się na danych statystycznych. Niestety, wadą tego typu materiałów jest absolutna niewrażliwość kulturowa. Owszem, prawa człowieka bardzo sobie cenię jako jedną z pereł w skarbnicy naszych doświadczeń i osiągnięć, a i same muzułmanki by je chętnie pogodziły z Koranem, jak mniemam. Tym niemniej tak przygotowana „miara”, jaką np. organizacje broniące praw człowieka z góry skazuje religię muzułmańska na porażkę. Nie wyłapuje wszystkich odczuć, kontekstów. Widzimy to przeszukując raporty Amnesty International czy HRW albo portalu racjonalista.pl, który krytykuje islam z pozycji ateistycznej. A jaki typ tekstów prezentuje się w „Wysokich obcasach”? Jeśli chodzi o pierwszy rodzaj tekstów, przykładem będzie nagłośniona sprawa domagania się przez Saudyjki prawa do samodzielnego prowadzenia samochodu czy opowieści o życiu kobiet w Kabulu. Czasem pojawi się reportaż z Iranu, bo przecież Iranki też nie są zachwycone przepisami obowiązującymi w ich kraju. Trafi się też alarmujący tekst o przemocy wobec kobiet w islamie czy mordach honorowych. Drugi typ tekstów to raczej wypowiedzi zadowolonych z przyjęcia islamu konwertytek, ew. reformistek, którym jednak noszenie chusty odpowiada. Możemy sobie poczytać o muzułmankach, chcących pozostać w zgodzie z nakazami wiary bez narażania się na represje. Typ trzeci to najczęściej materiały działaczek muzułmańskich, chrześcijan żyjących w krajach arabskich albo pracowników organizacji broniących praw człowieka. Znajdziemy tu mnóstwo informacji o skali przemocy w rodzinie czy obrzezania kobiecego. Niestety, patrzenie wyłącznie przez pryzmat praw człowieka czyni tego typu materiały niewrażliwymi na konteksty kulturowe. Sprawdźmy, jakiego typu teksty ukazały się w „Obcasach” w 2011 roku.

Pierwszy artykuł na jaki natrafiłam to „Kobiety na placu Wyzwolenia” (WO 21.02.2011)- http://www.wysokieobcasy.pl/wysokieobcasy/1,96856,9125247,Kobiety_na_placu_Wyzwolenia.html Traktuje on o przyszłości egipskich kobiet okresu Jaśminowej Rewolucji. Tekst Miłady Jędrysik jest chyba wyrazem nadziei, że podobnie jak w Europie, rewolucja polityczna i kurczenie się egipskiej gospodarki pociągną za sobą zmiany w sferze obyczajowej i wymuszą, podobnie jak w Europie wojenne zawieruchy, wejście kobiet na rynek pracy. Autorka wydaje się stać na stanowisku, jakoby mimo wielości kultur wszystkie bez wyjątku kobiety miały takie same marzenia, ideały i aspiracje. Tak naprawdę jednak mimo przynależności do jednego gatunku kobiety są bardzo różne i inaczej postrzegają to, jak powinno wyglądać tzw „normalne życie”. Jest między nami wiele podobieństw, to prawda, i obserwacja tychże dała asumpt do powstania idei praw człowieka. Ale w tym tekście mamy chyba do czynienia z patrzeniem na kobiety z Placu Tahrir w zachodniej perspektywy i z tzw „lewicową” krytyką islamu. A może raczej egipskiego systemu politycznego? W każdym razie na pierwszym planie mamy dzielne egipskie feministki i aktywistki, które walczą ze skostnieniem i hipokryzją zastanego systemu społecznego. Nie lubię osobiście argumentacji tzw. „konserwatywnych” feministek czy wielu publicystów, próbujących wmawiać kobietom, że one takie już po prostu są i co więcej lubią swoje tradycyjne role społeczne i jedynie w nich się realizują i spełniają. To błąd. Ale muzułmanki nie chcą ani tradycyjnego patriarchatu, ani niewrażliwego kulturowo feminizmu.
Z walką o prawa kobiet mamy też do czynienia w artykule pt. „Obrzezanie kobiet bezcześci Islam” (WO 26.10.2011) Katarzyny Zacharskiej-http://www.wysokieobcasy.pl/wysokieobcasy/1,114377,10538877,Obrzezanie_kobiet_bezczesci_Islam.html. Tutaj mamy reportaż z Kenii, gdzie duchowni muzułmańscy potępili zwyczaj obrzezywania dziewczynek jako nieislamski. I, czysto z punktu widzenia Koranu i hadisów, mieli oni słuszność. W Koranie nie wspomina się o obrzezaniu kobiecym, natomiast hadisów poświęconych temu zabiegowi mamy 3. Jeden mówi o tym, że Mahomet nie pozwolił obrzezać swojej córki, Fatimy. Bardzo mądrze. Niemniej, jest jednak pewien zgrzyt w tym hymnie pochwalnym na cześć islamu, który z resztą w samej tylko Afryce ma naprawdę bardzo wiele odcieni. Jeżeli w kenijskich meczetach pojawią się głosy potępienia dla obrzezania a ta praktyka rozszerzy się na świat arabsko-muzułmański, wtedy jest szansa na zmianę sankcjonowanych religijnie obyczajów i na to, by nawet nieobrzezane dziewczęta miały szansę na normalne małżeństwo. Bo w tej chwili właśnie ryzyko staropanieństwa córki, która przecież generuje koszta, utrzymywana przez ojca a potem męża, jest argumentem za okaleczaniem dziewczęcych genitaliów. Tracąc swoją legitymizację religijną (z resztą, jak sądzę, pod naciskiem opinii publicznej) obrzezanie przestanie być dziewczęcym koszmarem. A skoro już mogę wyrazić swoją opinię w tym temacie, to sam zakaz obrzezania (jak w Egipcie) nie przyczyni się do likwidacji tej praktyki. Natomiast współpraca z imamami oraz medykalizacja tego procesu pozwolą na zmniejszenie liczby okaleczeń i wielu powikłań. Mnóstwo dziewcząt umiera bo były „obcięte” po kryjomu, nie fachowo, tępymi, nie sterylnymi narzędziami (kawałki szkła, żyletki), w wyniku zakażenia, z wykrwawienia lub zbyt ciasnego „szycia” (infekcje dróg moczowych). Ale sami kenijscy przywódcy duchowni wyszli tu bardzo ładnie, lansując „postępowy” islam. Mam nadzieję, że nie jest to obrazek fałszywy.
Kolejny tekst nie traktuje już kobiet danego kraju czy arabsko-muzułmańskiego świata jako bezosobowej masy. To jest ten rodzaj tekstu, który jest portretem jakiejś muzułmańskiej działaczki, polityk, aktywistki czy bojowniczki o praw kobiet.. Artykuł pt. „Kusiłam mężczyzn, by za mną szli” Dominiki Pszczółkowskiej (WO 2011.09.26)- http://www.wysokieobcasy.pl/wysokieobcasy/1,114377,10343969,Kusilam_mezczyzn__by_za_mna_szli.html, ma nam przybliżyć osobę Asmy Mahfuz z Egiptu, 26-letniej dziewczyny, która „obaliła Mubaraka”. Jej rewolucyjne nagrania wyprowadziły ludzi na Plac Wyzwolenia. Tak naprawdę chyba stoi za tym tekstem przekonanie, jakoby gniew i frustracja spowodowana spotykaną na co dzień niesprawiedliwością były obce muzułmanom, a już zwłaszcza muzułmankom. Muzułmanka która bierze czynny udział w protestach a co najważniejsze te protesty rozpoczyna-to się zachodnim publicystom nie mieści w głowie do tego stopnia, że takie osoby jak Asma stają się znane i popularne nie tylko w swoich własnych krajach. Wydaje się, że w krajach takich jak Egipt mamy garstkę aktywistek, które warto opisać, ale poza nimi jest bierny, zawoalowany tłum kobiet, służący im co najwyżej za tło. A jeśli już ktoś o tych „zwykłych” kobietach pisze i z nimi rozmawia wydaje się, że ich jedynym celem jest zachwalanie muzułmańskiego stylu życia… Czasem ewentualnie narzekanie na nudę. I gdzie tu są „prawdziwe” muzułmanki? Takie, jakie można spotkań na każdej ulicy Kairu, Rijadu czy na przykład Kabulu? Asma miała walczyć za te muzułmanki. Zachód ma walczyć za te muzułmanki. Publicyści usiłują je sportretować. Niestety i w tym tekście się nie udało.
Jeśli zaś chodzi o rozdarcie muzułmanek między tradycją a nowoczesnością ciekawym okazuje się być wywiad z Mariną Ahmedową, autorką reportażu o Dagestanie z gazety Russkij Reportior i gorącą zwolenniczką hidżabu. W tym tekście, zatytułowanym „Sztandar z chusty” Ludwiki Włodek (WO 27.10.2011) http://www.wysokieobcasy.pl/wysokieobcasy/1,115167,10545699,Sztandar_z_chusty.html Ahmedowa broni tradycyjnego muzułmańskiego ubioru. Wydaje się, że to jakaś straszliwie konserwatywna postawa ale dobrze oddaje fakt, że kobiety miały w islamie prawo do udziału w sferze publicznej jedynie pod warunkiem przestrzegania surowych norm obyczajowych . I że dla wielu muzułmanek chusta to nie przykry obowiązek (choć jest i wiele zagorzałych przeciwniczek zasłaniania włosów) ale oznaka przynależności religijnej i coś bardzo naturalnego. To część ich tożsamości. Nie można tego nie dostrzegać i arbitralnie odbierać możliwość ubrania się „po islamsku” kobietom, które często bez takiego stroju nie wyszłyby z domu, bo po prostu by się źle czuły i wstydziły. Ale oczywiście i politycy i imamowie wiedzą lepiej, nie muszą więc pytać tych kobiet o zdanie.
Kolejnym tekstem, na który natkniemy się na łanach Wysokich Obcasów jest reportaż Iwony Gal z Arabii Saudyjskiej pt. „Saudyjki walczą o prawo jazdy” (WO 18.05.2011) http://www.wysokieobcasy.pl/wysokieobcasy/1,96856,9621217,Saudyjki_walcza_o_prawo_jazdy.html . Tekst ten wydaje się być jednym z „życiowych” tekstów opisujących jak to muzułmankom źle. Ale one są przecież takie dzielne, naprawdę. Nie twierdzę, że jest im dobrze w systemach prawnych, w jakich funkcjonują. Podobnie jak w opisywanym w tekście „Kobiety na placu Wyzwolenia” małżeństwie czasowym urfi tak i tutaj kobiety dokonują niesamowitych akrobacji na granicy prawa, aby móc w miarę swobodnie się poruszać. Tym niemniej tak i w tym tekście uderza mnie ukryta myśl, że muzułmanki mogą być jedynie ofiarami. Albo dzielnymi, albo biernymi i milczącymi, ale zawsze ofiarami. Albo mężczyzn, albo prawa, albo religii. Zastanawia mnie, czy to nasze orientalistyczne szkiełko czy faktycznie coś w tym jest?
Z całą pewnością w roku 2011 „Obcasy” zamieściły materiał nie tylko o walczących o swoje słuszne prawa Saudyjkach czy Egipcjankach. I faktycznie, napotykamy na tekst pt „Iranki wyszły z kuchni” Ludwiki Włodek (WO 02.06.2011)-http://www.wysokieobcasy.pl/wysokieobcasy/1,96856,9712972,Iranki_wyszly_z_kuchni.html Tak, jak tłem w tekście poświęconym Jaśminowej Rewolucji w Egipcie tłem dla opowieści o egipskich kobietach były protesty przeciw dyktaturze tak i tutaj rozpoczynamy historię od sprzeciwu irańskich kobiet wobec teokratycznego reżimu. Oczywiście jest to tylko pretekst, aby wprowadzić czytelnika w opowieść o kobiecie, która walczyła tak z władzą szacha jak z dyktaturą mułłów i o niesprawiedliwości, jakiej doświadczała. Staje się ona ilustracją losów wielu kobiet, które padają ofiarą opresyjnego systemu. Tylko czy za tym nie kryje się aluzja, jakoby była ona jedną z osób, które w przeciwieństwie do innych irańskich kobiet się nie poddała? Czy to nagana czy może miała to być historia „jakich wiele” pokazująca, że tak naprawdę wszystkie iranki są tak niechętne prawom i obyczajom swego kraju (w podtekście: islamowi-tutaj wykorzystywanemu do walki politycznej)? Moim zdaniem, momo oczywistego sprzeciwu dla totalitaryzmu, który musi być krzywdzący, ani jedna ani druga odpowiedź z całą pewnością nie daje nam pełnego obrazu tego, jak wygląda życie kobiety w Iranie.
Ostatni z tekstów poświęconych islamowi, jaki pojawił się na łanach „Wysokich obcasów” w roku 2011 okazał się być wywiadem Karoliny Domagalskiej z Agnieszką Amatullah Witkowską, muzułmanką z warszawskiej Pragi. Miał tytuł „Poszłam na łatwiznę” (WO02.05.2011)http://www.wysokieobcasy.pl/wysokieobcasy/1,96856,9509723,Poszlam_na_latwizne.html. Spodziewałam się, że przeczytam w nim o tym, jak islam naprostował kręte ścieżki życia do tej pory beztroskiej konwertytki na islam. I nie pomyliłam się, bo dla Niej wiara w Allaha to jest fenomen, pozwalający poukładać sobie życie i naprostować kręte ścieżki jego. Oczywiście ascetyzm to jest coś, co dla wielu osób może być zdrowe. Nie widzę nic złego w tym, że abstynencja, która unormowała życie, nie wynikała z samodyscypliny ale z nakazu wiary. No, może poza tym, że to dla mnie dowód raczej słabego charakteru, choć skądinąd muzułmanek za kobiety słabe nie uważam. Z tym, że wielu z nich nikt nie pyta, czy im w islamie dobrze, a już z pewnością nie pozwala wybierać.
Podsumowując: W tych tekstach, jakie ukazały się w roku 2011 na łanach „Wysokich Obcasów” jawi mi się obraz muzułmanek jako istot ciemiężonych. Może nie biernych, na pewno wytrwałych i godnych podziwu, ale poddanych opresyjnemu prawu i surowej obyczajowości, wynikłych z patriarchalnie interpretowanego Koranu i równie zmaskulinizowanej tradycji. Chcą się z tych więzów wyswobodzić, ale „po islamsku”, bez utraty religijnej tożsamości. Kobiety w tych opowieściach są ciemiężone, ale dzielne, dumne i pewne swego. Są godne podziwu i czci. I tak naprawdę reprodukują znany z kieszonkowych powieści („Kwiat pustyni”, „Spalona żywcem”, „Łzy na piasku”, „Wszystkie jesteśmy niewierne” itp) obraz muzułmanek. Muzułmanek, które są ciemiężone przez opresyjne i niesprawiedliwe prawo. Ewentualnie pojawiają się głosy zadowolonych konwertytek, którym religia muzułmańska poukładała życie tudzież muzułmańskich reformistek chcących wprowadzać równouprawnienie, ale „po islamsku”, w zgodzie z Koranem i Sunną. Nie neguję trudności, z jakimi borykają się autorki i często zarazem bohaterki tych historii. Nie umniejszam ich cierpienia. Nie uwłaczam godności. Nie twierdzę, że niczego nie zrobiły dla poprawy losu kobiet. Pragnę jedynie, aby nie robić z tego szkodzącej im samym szopki. A już z wielką radością powitałabym teksty bardziej wrażliwe na kontekst międzykulturowy. Nie sądzę, że takie kobiece (feministyczne?) pismo, jakim są „Obcasy” zrobiło wszystko w tym kierunku. Na razie reprodukuje znane nam wzorce nie pomagając muzułmankom i stosując stare, sprawdzone chwyty. Prawdziwa zaś muzułmanka w dalszym ciągu pozostaje za zasłoną metaforycznego

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Święta, święta

23 gru

Kochani

Z okazji świąt Bożego Narodzenia życzę Wam, drodzy Czytelnicy, naprawdę szczerej radości z rodzinnych spotkań i solidnej porcji relaksu. Wesołych, pogodnych, radosnych świąt!

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

O efekcie prozelitycznym słów kilka

16 gru

Dziś na szybko o sejmowym Krzyżu i o aferze chustkowej. Otóż w uzasadnieniach zakazu noszenia chusty muzułmańskiej pojawia się wątek „efektu prozelitycznego”. Po pierwsze: Czystym absurdem jest stwierdzenie, że fakt noszenia przez koleżankę-muzułmankę chusty ma mnie skłaniać do przejścia na islam. Może mnie co najwyżej zirytować fakt, że ta dziewczyna dała się omotać czemuś tak absurdalnemu, jak religia. Po drugie: W takim razie twórcy ustawy zakazującej zasłanianie twarzy sami sobie przeczą, skoro twierdzą, że ta ustawa nie jest wymierzona w muzułmanki i nie dotyczy jedynie ich. Po trzecie: Wobec tego taki sam efekt prozelityczny wywoływałby sejmowy krzyż. Jednakowoż moim zdaniem nie wywołuje, raczej wkurwia posłów-ateistów. I słusznie, bo Sejm, jako miejsce publiczne, siedziba obrad ciała władzy RP, powinien być tak jak sama Rzeczpospolita WOLNY od symboli religijnych. Podkreślam: Chodzi mi o budynek, nie posłów. Instytucję, nie osoby prywatne, których wolność religijna (a więc noszenia medalików czy chust) jest gwarantowana konstytucyjnie. Amen.

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Prywata

15 gru

Odpływam. Proszę Was- uszanujcie to, że to jeden z tych dni, kiedy kurwa naprawdę mam wszystkiego dosyć… Habibi, to nie Ty powinieneś mnie pocieszać… To ja powinnam być teraz silna-dla Ciebie. Dla nas.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Prywata

22 lis

Jakoś jednak udaje mi się zmienić coś nie tylko na blogu, ale i w życiu… Nadążać za nowymi obowiązkami, magisterką, nie zaniedbywać szkoleń, mojego Habibi ani przyjaciół… Mimo, że Robaq wciąga mnie w mangę (oj, nieładnie!)… No i tęsknię za Akane-iro (albo Pallas Akane ;) ) Przyszły rok zapowiada się ciekawie… A co tam przyszły, już w tym coś jednak tam się dzieje… I dlatego ten blog z naukowego notatnika staje się miksturą prywaty, mojego hobby (islamu), nauki i innych dupereli…

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Afera chustkowa raz jescze- próba podsumowania.

19 lis
   Koran nakazywał żonom Proroka zasłanianie ciała ze „względuna godność”. Nic nie wspomina natomiast o zakrywaniu twarzy. Wystarczy jednakjeden rzut oka, by zauważyć jak na to koraniczne zalecenie nałożyły sięzwyczaje poszczególnych muzułmańskich krajów. Mieszkanki Afganistanu musząnosić burki z niewielką bawełnianą siateczką na oczy, kobiety Bandari twarzezasłaniają maskami, jednak najbardziej rozpowszechnionym strojem kobiecym jestzij szari i hidżab. Strój ten pojawił się po raz pierwszy w latachtrzydziestych wśród Sióstr Muzułmanek (kobieca frakcja fundamentalistycznejorganizacji Braci Muzułańskich), gdyż w ten sposób miały się ponoć ubierać żonyProroka. W latach 60-tych hidżab stał się nie tylko wyrazem religijnej ipolitycznej orientacji, ale przede wszystkim symbolem tożsamości kulturowej.Jakkolwiek paradoksalnie to zabrzmi hidżab uważany jest przez wiele kobiet zaelement emancypacji. Ułatwia wyjście z izolacji i wejście w sfery życiaspołecznego zarezerwowane dotąd tylko dla mężczyzn. Oznacza przyjęcieautorytetu religii, tym samym osłabienie kontroli rodziny. ”Hidżab jestsymbolem akceptowanej społecznie moralności – powiada algierska 30-latka zwyższym wykształceniem – a nosząc go, mogę postępować tak, jak chcę” . Strójten pozwala dziewczynie opuścić dom, chroni ją przed krytyką otoczenia iatakami mężczyzn, dziewczyna nosząca hidżab –święty strój żon Proroka – jestbezpieczna.
Zdaniem socjologa Farhada Khosrokhavara regulacjedotyczących ubioru są fundamentalnym bastionem tradycji: „ Jeśli jednak kobietynajpierw domagałyby się odrzucenia zasłon, zaszokowane społeczeństwo cofnęłobysię .Najważniejsze jest przeprowadzenie wszystkiego co dotyczy ich statusu,rozwodu itp. Chcąc postawić na swoim powinny zachować chustę, dowód ichwierności wobec islamu.”


Beata
Kowalska „Głos zza zasłony:”


   Ten cytat pozwala dość dobrze zorientować się w wymowie zasłaniania włosów przez kobiety muzułmańskie. Ja zaś, korzystając z danej mi możliwości chciałabym właśnie sens muzułmańskiej chusty podkreślić. Chusta niekoniecznie musi być opresyjna Większość kobiet w Europie nosi ją z własnej, nieprzymuszonej woli. I musimy to pojąć, wychodząc z roli „oswobodzicieli”. Inaczej bowiem nie da się zrozumieć tzw „Afery chustkowej” we Francji. Nie można ustosunkować się do argumentów stron nie będąc świadomym roli chusty na Zachodzie i francuskiego rozumienia laickości. Ponieważ pierwszy cytat trafnie podsumowuje pierwsze trzeba się skupić na tym drugim-czyli na pytaniu, czym jest francuska zasada laickości? Przede wszystkim zaś należy tu podkreślić ścisłą separację sfery prywatnej (która jest miejscem właściwym dla religii) od sfery publicznej. w której dla religii nie ma miejsca. Nie ma więc i dla tak jaskrawej manifestacji wyznania, jaką jest chusta muzułmańska. Tymczasem twórcy tego śmiesznego prawa zapomnieli, że zgodnie z badaniami nstitut Francais d’opinion Publique, (2001) w 2001 roku tylko 36% ludności pochodzenia muzułmańskiego określało się jako praktykujący i wierzący muzułmanie a to oznacza, że chusta jest raczej oznaką przynalezności kulturowej, niż religijnej.
Skoro więc argument o oczyszczeniu sfery publicznej z elementów religijnych okzał się fałszywy to może jest inny argument? Choćby bezpieczeństwo. Prawdziwe dane są następujące: fundamentaliści stanowią 5-8 procent wszystkich muzułmanów, a terroryści to z kolei zaledwie 3-10 procent całej liczby fundamentalistów. Wygląda na to, że straszy nas od 0.15 do 0.8 procent groźnych terrorystów wśród całej populacji muzułmanów na świecie. Dodajmy do tego fakt, że twarz we Francji zasłania zaledwie od 367 do 20000 kobiet! Na 63 713 926 obywateli. Tylko te liczby pokazują, że zasłanianie twarzy nie tylko nie stanowi zagrożenia, nie tylko nie ułatwia np. przeprowadzanie zamachów ale je wręcz utrudnia. Tymczasem aby udawać, że cokolwiek się robi dla "bezpieczeństwa" obywateli, zamiast uspokajać społeczeństwo- wprowadza się propagandowy zakaz zasłaniania twarzy. Nad Sekwaną kara za noszenie burki wynosi 150 euro a była mowa nawet o 750 euro. I po co? Przecież w 20009 roku w Europie tylko jeden zamach na 294 był dziełem muzułmanów. Zakaz więc nas nie chroni, nie chroni też muzułmanek, które pozostają w zawieszeniu między prawem (które ma czelność zwać się sprawiedliwym) a nakazami obyczajowymi rodziny. A tak naprawdę to, co może i nas, i muzułmanki uratować, jest cofnięcie zakazu i przyznanie, że zamiast z autentycznymi problemami walczymy z symbolami, które postrzegamy jako ingerencję w „naszą”, oswojoną przestrzeń. I tylko ten irracjonalny bunt stoi za niesprawiedliwym prawem. I czas najwyższy je zmienić.

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Święto Niepodległości

11 lis

Witam po kolejnej sporej przerwie. Cóż, tak czasami bywa… Melduję więc posłusznie, ze jestem po nowych lekturach, będę opisywać język komunikacji instytucjonalnej organizacji muzułmańskich, aferę chustkową na potrzeby wydziału i parę innych spraw. Na razie jednak myśl z natury teoretycznych. Otóż kiedyś na łanach tego bloga pisałam o możliwie szerokich uniwersalnych wartościach i zastanawiałam się, co trwalej połączyłoby możliwie dużą część społeczeństwa wielokulturowego. Czy to ekonomia, czy tolerancja, czy consensus itp itd. Szukałam czegoś możliwego do zaakcewptowania dla jak największych kręgów społeczeństwa bo tylko taka chyba może być droga do tolerancji? A jednak zastanawiałam się, czy to czasami nie jest za mało, czy to nie jest za słabe? Model francuski póki co chyba nie sprawdza się tak, jak amerykański, który obok tolerancji wtłacza do głów szacunek dla hymnu, flagi, litanii prezydentów, Święta Dziękczynienia czy Deklaracji Niepodległości. Jesteś tam Amerykaninem, złączonym z innymi Amerykanami siecią symboli narodowych a dopiero potem Chińczykiem z Chinatown czy Afroamerykaninem…No i tam nie ma żartów z mową nienawiści. Jednocześnie (mimo niekiedy przysłowiowych "amerykańskich" kretynizmów prawnych) panuje większa tolerancja i większa wolność słowa przy bezwzględnym zakazie dyskryminacji i mowy nienawiści. Jest i różnorodność i wpajany w szkole amerykański ethos przy jednoczesnej polityce pozytywnej dyskryminacji środowisk wykluczonych (homoseksualistów, kolorowych)* co pozwala unikać ghettyzacji… A ghettyzacja to i efekt żałosnej polityki socjalnej, upychającej np. muzułmanów w blokowiskach na przedmieściach, gdzie z konieczności MUSZĄ tworzyć się muzułmańskie enklawy, skoro stłacza się ich w jednym miejscu? Z drugiej strony większość imigrantów I TAK pewnie wylądowałoby w dzielnicach biedoty-no ale mogliby w obu przypadkach się stamtąd wyrwać, gdyby nie… Trzymanie się państwowego mieszkania i polityka preferencyjna dla… autochtonów, która nie pozwala kolorowym na znalezienie pracy, co sprawia, że pozostaną w toksycznym środowisku, podatni np. na islamizację przez niewykształconych imamów z krajów arabskich… Bo oczywiście po co nam własna kadra, prawda? I tu nasuwa się pytanie co należy zrobić w Polsce aby nam z imigrantami żyło się lepiej?

A może pracodawcy zechcą zainwestować w kursy językowe dla pracowników?
A może pozwolić imigrantom samodzielnie wybierać sobie miejsce zamieszkania? (oczywiście można składać propozycje ale kurcze trzeba mieć na uwadze ryzyko ghettyzacji)
A może kształcić własnych imamów?
A może wytworzyć pewien polski ethos, oparty na świętach narodowych (dwa główne, Konstytucji i Niepodległości, które dzisiaj obchodzimy) fladze, hymnie?

Pojawia się jednak pytanie: Czy to jes możliwe przy takich obchodach jakie są teraz obecnie? Defilady i rogale to za mało. Trzeciego Maja niech się święci wesoło, z kotylionami, balonami, piknikami, niech w domach będzie naprawdę świątecznie. Bo póki co to w sumie są zwykłe dni. A dzisiaj? Mamy w Poznaniu imieniny ulicy, co uważam za korzystne, trzeba tylko paradę rozpropagować, by przyciągała turystów. No i dobrym pomysłem jest przywrócenie gęsi do łask, ale do tego trzeba pokolenia… By był i obrus biały z czerwonymi serwetkami, odświętne stroje no i gęsina na uroczystym obiedzie. Poczekam… Może się doczekam? Na razie wywieszajmy flagi i świętujmy!

Szczęśliwego Święta Niepodległości!

*Przypomina mi to pewien dowcip:
Drogi Biały Bracie!

Kiedy rodzę się, jestem czarny
Kiedy dorastam jestem czarny
Kiedy marznę jestem czarny
Kiedy choruję jestem czarny
Kiedy umieram jestem czarny

A Ty?

Kiedy się rodzisz jesteś różowy
Kiedy dorastasz jesteś biały
Kiedy marzniesz jesteś siny
Kiedy chorujesz jesteś zielony
Kiedy umierasz jesteś szary

I powiedz mi kto tu jest kolorowy??

Z pozdrowieniami

Twój Czarny Brat

:)

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Zawłaszczenie

13 paź

Wracam, bo mnie trzęsie… Ludzie protestują przeciw piątkowym modlitwom muzułmanów na ulicach (kurde muszą wybijać raki 5 razy dziennie, to nie w kij dmuchał!) bo to "zawłaszczanie przestrzeni publicznej" (za: Giorgio Paolucci "Islam 100 pytań" wyd. Pax W-a 2004 s. 90) a procesja katolicka nie jest zawłaszczeniem świeckiej przestrzeni publicznej. Azan zawłaszcza naszą "
przestrzeń akustyczną" ale katolickie dzwony nie…  Słowo, które wyśmienicie mi tu pasuje to HIPOKRYZJA. Amen.

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 
  • RSS